Mości rotmistrzu, jestem syn kozaczy,

Bić się umiem, lecz wcale nie czuję ochoty

Tłuc ojca turkusówką w syna pancerz złoty;

Ani wojewodzica, co jak róża młody,

Zabiwszy, uciec z zamku koniem wojewody.

Wreszcie i to waćpanu w pokorności ducha

Wyznaję, że mnie teraz poruszyła skrucha,

Że się wstydzę tej w zamku odegranej roli;

Więc jeżeli szanowny pan Zbigniew pozwoli,

Ścisnąwszy się jak bracia, rozjedziemy w zgodzie.