Będą o niej pamiętać aż Polski nie będzie.

Waćpani będziesz słynąć w sławnych ścierek rzędzie,

Mną będą straszyć dziatwę. — Hej, iść pod kotary!

Ludzie zawołani przez Chmarę chcą iść do alkowy. — Zbigniew staje u wejścia, dobywa szabli.

ZBIGNIEW

Ojcze, każ im się cofnąć, bo pójdą na mary.

Bo ja tu ich nie puszczę.

WOJEWODA

sam daje krok wprzód.

Zbigniew dobywa pistoletu i przykłada sobie do piersi.