Idzie ku Amelii.

Matko! — macocho.

Cofa się ze wstrętem i znów wraca przed alkowę.

Ojcze, ja się tu położę

Jak pies i nikt nie wejdzie, miej litość nade mną.

Ojcze! O! Ja omdleję, słabo mi i ciemno...

Ja omdleję drugi raz. Ta scena mnie dręczy!

Ojcze! Syn ci na duszę nieśmiertelną ręczy,

Że tam nie ma nikogo, czy ci nie dość na tem?

Ojcze! O! Będzie ze mną tak jak z moim bratem,