Choćbym powiedział: kocham — oczy twoje kłamią,

Serce twoje jest brudne, usta twoje drżące

Zdają mi się tak na mnie oddychać gorące,

Że mi się czoło pali i więdnie. O! Matko,

Z daleka stój. Przyszedłem się na twoją gładką

Twarz zapatrzeć i ludzkiej piękności urągać.

Nie śmiej już po mnie żadnej przysięgi wyciągać,

Bo już nie mógłbym przysiądz, żeś nie jest fałszywą;

Chociaż ty mnie przysięgać nauczyłaś krzywo,

Ja ciebie teraz czegoś nawzajem nauczę.