Ty zamurowanego musisz bardzo kochać,

Bo ty myślisz, że się on poświęcił za ciebie?

Kłamstwo! Omdlał ze strachu, to tchórz, jak Bóg w niebie!

To tchórz, ze strachu omdleć musiała gadzina.

Ale gdy się obudził, to ciebie przeklina,

To pierś drze, i przeklina; ręce w piersiach broczy,

Ot i chciałby tę swoją krew ci rzucić w oczy,

Tu, gdzie te łzy po czystym migają lazurze.

On cię przeklina, ręce swe krwawi na murze,

Potem je niesie do ust z głodu i krew pije,