Gdzie zajrzę, ciemność; czego się dotknę, to cegła.
I zdjął mnie strach i strach mi był bratem do końca.
Nie wiem wiele tych godzin minęło bez słońca,
Jużem się rezygnował na wszelkie boleści,
Wtem słyszę, coś nade mną jęczy i szeleści;
Szukam, przebiegam ręką drżącą czarne ściany,
Znalazłem... to kanarek był zamurowany
I zdychający z głodu. — Te skargi pisklęce,
Trzepotanie się jego, gdy konał na ręce,
Taką mnie zdjęły zgrozą, że padłem bez ducha.