Słuchaj, gdyśmy byli w lasku

Brzozowym, przy księżyca ujrzałem go blasku

Bardzo smutnym i bladym. Co? Serce ci bije?

Amelia daje znak ręką, aby mówił dalej.

On mi się rzucił pierwszy z uściskiem na szyję,

I położywszy głowę mi na pierś bijącą,

Milczał długo i rękę moją trzymał drżącą.

Niestety! W mojej ręce była broń nabita!

Nagle strzał usłyszałem. Patrzę — on się chwyta

Rękami za powietrze i na wznak się wali.