Przybiegam — patrzę; mały sznureczek korali

Zbiegał mu po puklerzu i plamił stokrocie.

Otworzył oczy całe w księżycowym złocie,

I rzekł... przebacz! Ty byłeś rycerzem zhańbionej,

Ja ginę z ręki przez nią pobłogosławionej,

Przebaczcie mi i razem pamiętajcie o mnie.

Potem zaczął pacierze mówić nieprzytomnie,

I zamknął oczy pełne łez — mówiąc o tobie.

Amelia zaczyna płakać.

O! Płacz! O! Płacz go, pani — ten, co leży w grobie,