Królu, proszę o to:

Wypraw ty mi z zamczyska tę laleczkę złotą,

Wypraw ją — bo już, Panie Miłościwy, ranna,

To jak się dotknę, stłuc się gotowa jak szklanna;

Ja żony nie podzieram52, to święta kobieta.

Lecz ten paź, on się czegoś tu, królu, dopyta.

Ja ciebie może, panie miłościwy, nudzę,

Lecz powiadam, jeśli chcesz mieć w dalszej usłudze

Twojego dworzanina, to go wypraw prędzej,

On się tu może zgubić jak worek pieniędzy,