Wchodzi Mazepa.

Nastraszyłeś mi Waćpan przed czasem łabędzie.

Próżno spuszczasz oczęta i przegryzasz wargi,

Były tu na Waćpana, gapiu, różne skargi;

Wywędrujesz mi stąd precz, z listami do żony.

Do gabinetu za mną.

Wchodzi do pokoju bocznego.

MAZEPA

Proszę, jaki słony

Mój ortodoxus, nigdy tak źle nie zaczynał.