O! Zabić go! A potem zabić się samemu.

Cóż jest w tej cichej śmierci okropnego? Czemu

Lękamy się tej ziemi, co nam czoło plami,

I snu z założonymi na piersiach rękami?

Śmierć, innej nie ma drogi przede mną — o Boże!

Gdyby mi kto powiedział wczora, że być może

Jaki człowiek na ziemi, z sercem ludzkim w łonie,

Śmielszy, niż róża listkiem kryjąca jej skronie,

Bliższy jej ust, niż swojski jej kanarek złoty,

Szczęśliwszy niż powietrze, niż owe istoty,