A to dla Boga zimy — ten kwiat, co usycha,
A to dla Boga piekieł — brylant z krzyża mnicha.
po chwili
Rozwidniają się duchy w mrocznym kadzidł dymie.
Bogi! syn mój do dawnej znów powrócił wiary,
Na waszych zgliszczach setne zapali ofiary.
Mindowe... syn mój... z dumą powtarzam to imię!
Mindowe! czy słyszycie? powiedzcie mi, Bogi,
Czy on będzie szczęśliwy? czy długo los błogi
Utrzyma go na tronie? czy przekleństwa moje,