Oddałem Haliczanom brylant mej korony,

Ów Słonim, co wśród smugów wznosi się pod niebo,

I wołkowyskie moje rozległe dzierżawy.

Rognedo! trudno mi się obejść i bez sławy,

Jednak sławie ująłem, naglony potrzebą.

Jestem królem, lud wielbi — szydzą wojownicy,

I straszniejszy dla Niemców był połysk przyłbicy,

Niżeli ta korona, która tylko świeci

Blaskiem marnym dla niewiast i gminu i dzieci.

Ale cierpmy do czasu, taka losu wola,