Koniec mój, o! przeczuwam, będzie nadto skory.

Patrzaj, Mindowe! patrzaj! jak twarz moja blada,

Na twarzy rozmarzone gorączki kolory,

Szklistym blaskiem posępnie ożywione oczy;

Wkrótce mię całą cichość grobowa otoczy.

Niejedna z dziewic moich, co cierpień nie znała,

Mówiąc do mnie, nim skończy, łzami się zaleje,

A gdy mówi, głos zniża, jak gdyby nie śmiała

Dźwiękiem mowy lub marne podając nadzieje,

Zbudzić głębokiej ciszy, która jak sen miły,