Te gmachy już zdradzieckiej nawykłe obłudzie...
O Aldono! nieszczęście — usiądź tu, Aldono!
Oczy moje jak dziecka całe we łzach toną.
ALDONA
A ja płakać nie mogę... Cha! cha! luby! drogi!
Śmiech mi straszliwy łamie na ustach wyrazy...
Cha! cha! cha! niech tu przyjdą! niech przestąpią progi.
Oto próg pałacowy!...
Pada przed drzwiami.