Aldono! Jak głazy

Zimna...

składa omdlałą na krześle

Rękami będę rozdzierał tych ludzi...

Chodźcie tu!... O te oczy! ta twarz, blada, sina!...

po chwili

Z rąk martwych wyrwę różę... kiedy się obudzi,

Mnie już nie będzie... niech mnie nic nie przypomina

obrywa liście kwiatu

Kwiat zerwałem — gałązka w jej została dłoni,