A on mi na to: «Czary moje próżne,

Ostatnia pełna, ciskam ją o głazy;

Umieraj zdrajco! Giaur niech nie żyje!

Gdybym gdzie wiedział pobliskie oazy,

Z których ty pijesz albo koń twój pije,

Zatrułbym wody — Bogdaj nie ochłódło

Niebo, skąd chłodu twa dusza wygląda».

Krzyknąłem wściekły: «W żywocie wielbłąda

Dla mego konia znajdę wody źródło!».

I oba3 zbrojni zwarliśmy się razem