Lecz przebóg! koń mój chwieje się, upada.
Patrzę! a w piersiach tkwi zbójecka strzała....
Ojcze mój! Ojcze! okropna to zdrada!
Tę strzałę w twoim widziałem kołczanie!
Rumaka mego przeszło śmierci drganie,
Parsknął i głowa na piasku zaległa.
Wtenczas spojrzałem na pustyni błonia,
Pierwszy raz mi się zdała tak rozległa...
Stepy bez końca... Już nie miałem konia.
Patrz! czy to śmierci posłaniec ponury