Nie znałem wówczas sztuki malowidła,

Widziałem tylko, że anioł nade mną

Roztaczał złotem malowane skrzydła,

Spływał i patrzał w duszę moję ciemną...

Wtenczas rzuciłem ojców moich wiarę....

Ty mówisz mnichu, że to dzieło cnoty?

Ale Bóg ciężką zesłał na mnie karę:

Dni moje gorzkie zatruły zgryzoty,

Wszyscy odbiegli, bracia się zaparli,

Sam ojciec przeklął... «Idź, wyrodne dziecię!