W oczach się lśniły złociste ołtarze,

Wyście śpiewali i światła palili.

Ściana jak niebo gwiazdami okryta;

Każda kolumna jak palma stepowa,

A na jej czole złoty liść rozkwita,

A pod jej stopą skała marmurowa.

Promień z barwionych bijąc szyb kościoła,

Niósł z sobą obraz na szkle malowany,

A potem w dymie kadzideł zbłąkany,

W mglistych błękitach utworzył anioła;