O ten wiatr z gwiazd i z płomienia,

Który się jak słońce pali

I lud niesie, a was wali —

Lecz dotychczas jeszcze szczędzi

Najpiękniejszych od zagłady,

A nie mogąc, dusz gromady

Przerażone z ciał wypędzi; —

To ja — pomny na potrzebę

Przyszłych ludzi, tych cezarów,

Którym każdy stary narów