Pełny wężowisk ducha matecznik, gród śmierci...

Tamże jest tron jako grób straszliwy i czarny,

Na którym się pokazał ów niedźwiedź polarny,

Figura z krwi i z ciała, wewnątrz chora, pusta,

Mocarz zapowiedziany w proroctwie oszusta.

Przed jego pożyczoną już od cara mocą

Szkielety waryjatów kładną się1, gruchocą,

Podlą się i za podłość mu składają dzięki.

Słychać trzask czaszek, grzechot piszczeli i jęki.

Któż by powiedział wczora, że ta, ach, kotara