Jakby się w Styksu łodzi zatrzymali

Przed piekła bramami we mgłach stoją biali...

Tam gmachy Luwru, gdzie tron Baltazara,

A na nim siedział wyrobnik umarły...

Przez dnie lipcowe panowała mara,

U nóg jej ludzie snuli się jak karły;

Bo nad nią cienie śmierci rozpostarły

Wielkość olbrzymią — był to król narodu.

I aksamity krew mu z czoła starły,

Lecz jego dzieci umierały z głodu,