Myślałem, że jesteście jakie greckie Bogi:
Tak wam dobrze obojgu wyjść z tęczowej bramy
Na śćmione oczy wieszcza!... Ani mię te plamy
Zastanowiły, które ty, biedna dziewczyna,
Jakby jaka brzoskwini173 albo żurachwina174
Masz od mrozu. — W aniołach nie trza budzić sromu175:
Nie spytałem: «A na coś na mróz wyszła z domu?
Na co po cierniach biegłaś, świecąca owieczka? —
Patrz — wełnęć oskubały»... Nie — bo ty chłopeczka;
Choć niby pani stroisz w jedwab swoje ciałko,