W niej będzie śpiewać cudnie to, co w nim gadało.
Z poszanowania — które wasza forma święta
Niosła — o stopień wam się zniżyły zwierzęta;
A w was serce jak czara... ale już z tej czary
Nie ogień, który w formie zapalał pożary,
Ale światło się rodzi i leje bez końca: —
Tak, że wy — jako z siebie odrodzone słońca —
Trwacie w miłości bożej... Nic z was nie ubędzie;
Wieczni — na rzece czasu błękitnej — łabędzie,
Płyniecie w parze!... Boże! — o, jakże szczęśliwi!