Oboje wy modlitwą zwierząt uproszeni,

Lwów mową i gadaniem ptaków — i strumieni —

I dziwnym róż językiem: — wyszliście z płomieni,

Z oszalałej radością tworzenia Natury.

Nad wami jeszcze ptaki wieńcami — i chmury

Rozognione latały; ziemia o was śniła,

A już powoli stygła, hymn i głos traciła —

Lwom się pozamykały paszcze, różom łona:

Duch opadł — jego święta modlitwa spełniona —

Formę nową otrzymał — piękną, doskonałą;