Przebaczcie oboje,
Że takim płomieniskiem te listeczki moje
Czynię strasznymi... Chciałem rzecz logicznie snować,
Iść równo — i średnich się struneczek pilnować,
Nie — uderzywszy nigdy w wysokie mosiężne;
Ale gdym dotknął Boga... serce moje mężne
Powstało... bo to Pan Bóg, który mię po fali
Z Egiptu wyprowadził...
Wyście go czekali
Wtenczas... a jam go widział. Lecz zwyczajem wieszczów,