To dopiero natenczas Moc straszliwa boża

Na podniesione władze w Duchu uderzyła;

Krzak zawołał... Myślałem zrazu, że mogiła

Zabitego rozgłośną skargą i podziemną

Krzyczy za mną; lecz ognie stanęły przede mną,

Pan Bóg mi sobą drogę ucieczki zakładał,

Krzak się zaognił — buchnął płomieniem — zagadał,

Czas w skamieniałym — chwilą uczynił i wiekiem:

Krzak płomienisty stanął — i Bogiem-Człowiekiem

Stał się — i gadał ze mną...