I odwrócił Pan oblicze swoje od nieprawości naszych.

Dziedzictwo Ojców od morza do morza oddał nieprzyjaciołom niezbożnym, rozproszył społem szlacheckie i chłopskie syny na nędzę tułacką.

Na dumne karki nadepnęła nikczemna noga, a płacz sierot zaległ ziemię całą.

Już lat osiemdziesiąt, jak jęczymy w niewoli — to od innych narodów, to od rozumów własnych wyglądając zbawienia.

Tylko Boga Wszechmocnego nie wzywaliśmy na pomoc dla miłości serc naszych.

Aż w niezbożnym zaślepieniu synowie jednej Matki bratobójczymi nożami wylali potoki krwi własnej.

Stanąłeś nad przepaścią, szlachecki rodzie: u stóp twoich śmierć i piekło, a tam, w górze, Bóg i Polska!

Wyrwij duszę z ziemskich kałów, czyste serce wznieś do Boga.

Módl się z wiarą, nieszczęśliwy!

Znaj w karaniu rękę Boga i chwal Ojca, że ją zsyła ku poprawie.