Na to on: Kościół ma prawdę, ale ją czyni fałszem przez wytłumaczenie.

Mnichy oto greckie pokazują w cerkwi jerozolimskiej kamień, który powiadają być środkiem kuli ziemskiej.

Prawdą jest, iż kolumna ścięta, w środku cerkwi greckiej stojąca, jest środkiem ziemi, na której każdy punkt ukazany środkowym jest.

Lecz Grek zabobonny wierzy, iż to miejsce cerkiewne jest najdziwniejszym punktem świata, a gdyby się popa o wytłumaczenie zapytał, odbierze odpowiedź, aby wierzył w słowo cerkwi jako dogmat, nieprzystępny rozumowi ludzkiemu.

Upada więc na twarz syn zabobonu, całuje kolumnę i za pocałowanie, według taksy kościelnej składa pieniądze.

A wróciwszy do domu, opowiada przestraszonym krewnym, pokazując na usta swoje, że te usta dotknęły się najcudowniejszego kamienia globu i środek sam onego ucałowały.

Azaliż prawda, którą ma pop, nie jest przezeń zamieniona w najohydniejszy fałsz i w narzędzie, rozum ludzki upadlające?

I rzekli mu na to Ludzie Kościoła: „Nie szanujeszli prawd, które wieki całe szanowały, przez które tyle milionów dusz zbawionych jest — które ojcowie twoi czcili?”

Na to rzekł Tłumacz Chrystusowej Ewangelii przez porównanie:

W czasie napadu Tatarów na ziemię polską niektóry120 pan rozkazał zamurować bramę szeroką zamku swego i przed bramą rów wykopał i napełnił go wodą.