57.

I suchą nogą na źdźble żółtej słomy,

Dziecko powietrza, wędruje na łódce

Przez zwierciadlane rzeczułki załomy,

I port w rozchwianej znajdzie niezabudce

Albo popłynie dalej z nurtem wody

Pod brzóz płaczących nachylone chłody.

58.

A kiedy płynął i srebrzystym rysem

Znaczył rzeczułki fale zwierciadlane,