Mały fragment poematu jerozolimskiego zdaje się dowodzić, iż Słowacki mimo olbrzymiego talentu i wyobraźni czuł się za małym, aby próbować w słowach przedstawić wielkość idei i cierpień Chrystusa. Pomimo niezwykle silnych wrażeń doznanych w Bazylice Grobu i podczas zwiedzania różnych miejsc Ziemi Świętej nie próbował ani jednego z przeżyć upamiętnić w poezji. Muza jego odezwała się dopiero w Libanie, aby jerozolimskie przeżycia religijne przetworzyć w czystość i poświęcenie się Anhellego oraz dać wyraz artystyczny niezasłużonemu i irracjonalnemu bólowi Ojca zadżumionych75. Geneza obydwu tych utworów jest całkowicie związana z podróżą wschodnią. Anhelli to przecież Słowacki oczyszczony u Grobu Chrystusa z wszystkich namiętności ziemskich i zdolny do każdej, najzupełniej bezinteresownej ofiary w duchu chrześcijańskim; Ojciec zadżumionych natomiast zawdzięczał swe powstanie opowiadaniu doktora Steble podczas kwarantanny w El Arish.
Na liście Do Księgarza, Eustachego Januszkiewicza, pisanym we Włoszech już po powrocie ze Wschodu, a będącym zapowiedzią walki z niechętną krytyką, nie wyczerpuje się bynajmniej wpływ podróży na twórczość Słowackiego. Jak w wspomnieniach rozmowach i listach, tak i w twórczości wracał później często do tego okresu intensywnych wrażeń i przeżyć. Echa ich znajdujemy w Lilli Wenedzie, w Samuelu Zborowskim i Beniowskim oraz w szeregu mniejszych utworów (np. Preliminaria Peregrynacji do Ziemi Świętej Radziwiłła Sierotki).
*
Teksty utworów związane z podróżą na Wschód przedrukowano według: Pisma Juliusza Słowackiego, wyd. Artura Górskiego, Kraków 1908 i Pisma w wydaniu Stefana Kołaczkowskiego, Kraków (b. r. w.).
Hymn
I.
Smutno mi, Boże!76 Dla mnie na zachodzie
Rozlałeś tęczę blasków promienistą,
Przede mną gasisz w lazurowej wodzie
Gwiazdę ognistą...