Wściekać się więcej zdolni niż łzy ronić,
Przemyślaliśmy, jak i gdzie się schronić.
30.
Szczęściem, że w ścianie uwitej z sośniny
Po obu stronach były dwie framugi —
Ach, nie framugi — zaczęte kominy!
Więc ja jak krótki, mój kompan — jak długi,
Oba jak dłutem z marmuru wycięci
W niszach przeciwnych — kto by rzekł, że święci.