Gdy cicho listek odedrę ze skały.

22.

I wy myślicie, że ja wam przepuszczę,

Patrząc na tynku odpadłego łatę,

Na korytarze wasze — co jak bluszcze

Idą na skałę kręte, węzłowate —

Na źródło wasze cudowne, na składy?

O moje małe bezpłciowe owady!

23.

Wy, którzy świecę zapalacie jasną,