I od śpiewaka dzieci i tonsury,

I od śpiewaka Potockich ogrojca

I cichy... łzawy pokłon mego ojca.

10.

Ja wiem, że teraz on jest przy mnie duchem,

Ale mu twarda śmierć zamknęła wargi;

Oto mi nawet szeleści nad uchem

Figowe drzewo... jakby — szmerem skargi...

Słyszę... głos mi już ojca niepamiętny,

Lecz jego musi to być głos — bo smętny.