Która dawniej karmiła królów robotniki

I stała się pomnikiem pomiędzy pomniki;

Ta sama kształtem, tylko wosku wziąwszy białość,

Dziś — różniąca uczone głowy — skamieniałość!

Postrzegłszy, żem krainę głazów ruszał senną,

Jakby mi chcieli w piaskach zadać śmierć kamienną,

Araby mię w grobowcach otoczyli gęściej,

A każdy trzymał granit ważony na pięści —

Od nowej się napaści obroniłem skoro,

Głaz pamiątek kupiwszy za para pięcioro.