Synom stepów się oddać i z duszą, i z ciałem.

Dwóch zaprzęgło się do mnie, dłonie wzięli w kleszcze,

Trzeci lazł rakiem, świecąc, a czwarty mię jeszcze

Popychał — i w ciemnościach mnie gmachu pogrzebli,

I śliskimi kominy, bez schodów i szczebli

Wiedli w górę, aż wreszcie mogłem podnieść głowy,

Obaczywszy się żywym w Komnacie Królowej.

I dalej korytarzem trumnianego ula

Pełznąc, obaczyłem się w Sali trupa Króla.

Blask pochodni się lekko po ścianach rozpłonił.