Arabi stali cicho — za nimi zwierciadłem
Był sklep461 błękitu... w niebo spojrzałem... i siadłem,
Patrząc na różnych wkoło napisów kobierce.
Cicho... zegarek słyszę idący... i serce...
Czas i życie. — Spojrzałem na błękit rozciągły,
Świat przybrał kształty Bogiem widziane — był krągły.
Z dala Kair... Nil... łąki... daktylowe laski...
Bliżej — pustynia... złotem oświecone piaski...
Bliżej — trzy drzewa, figa, pod nią cienia chłodnik,
A w nim stał mój osiołek i Arab przewodnik.