Myśląc, że Boga oszukamy w niebie,

Że się ten bałwan zarazy przewali. —

Powrócił! — Anioł powrócił morderca!

Ale mnie znalazł bez łez i bez serca,

Już omdlałego na boleści świeże,

Już mówiącego: „Niech Bóg wszystko bierze!”

Miałem na syna trzeciego cierpienia

Powieki bez łez i serce z kamienia.

Boleść już była jako chleb powszedni.

I pod oczyma mi konał mój średni,