I znów włożyła do trupich obsłónek —

Te upominki i ten pocałunek,

Zazdrosnej ziemi Szecha ukradzione,

Zabiły matkę i wzięły mi żonę.

I znów się łono piaskowe otwarło,

Gdzie pochowałem matkę martwych zmarłą.

Potem wróciłem do płóciennej nory

Schować się w cieniu jak nocne potwory.

Ani ja słońca na niebieskim sklepie574,

Ani mnie ludzie widzieli na stepie.