I za ostatni los — z potęgą słowa

Wstał słysząc w duchu jakieś wieki stare,

Których ogromna szmerność podgrobowa?

Atessa

Przy tobie byłam; przez powietrze szare

Snułam się cicho jak wizja tęczowa,

Obłok nas jeden tylko dzielił cienki,

Taki łagodny jako róż jutrzenki.

W dzieciństwie twoim samotna, a potem

Musiałam z większą liczbą mar przychodzić,