I tak widzący swój zgon jak proroki —

Walę się w prochu. Gdzie byłaś, siostrzana

Duszo, kiedym ja cierpiał? Czy pod krzyżem,

Z tęczowych twoich skrzydeł oberwana,

Śmiałaś się, gdym ja stutysięcznym spiżem

Na świecie imię obwoływał Pana,

A sam, spędzany zawsze skrzydłem chyżem

Śmierci, musiałem nędzny grób rozrywać

I sam przychodzić, i znów odlatywać?...

Gdzie byłaś, gdym tu nareszcie za karę