Wyiskrza szafir, zda się — jak stal pryśnie,

Coś w nim od słońca jaśniejszego błyśnie.

Ach! od słońca by w oczy mi nie biła

Taka ogromna jasność jak z tych oczu

Spuszczonych! Cały świat rozweseliła,

Oblana słońcem złotym po warkoczu;

Taka miłości w niej ogromna siła,

Że gdy stanęła na ciemnym przezroczu,

Słońc się girlandy — niby zawrócone

Żurawie — wiążą w nadświętą koronę.