Puszczę... jeżeli żywa — to poleci.

Dziecinna to myśl! co... duma dziecinna!

Jam się sam rozbił piersią o granity,

Ale głos ani też lutnia — niewinna.

Cóż ty mi teraz pokazujesz świty,

Gdzie inna matka i królowa gminna

Dzieciątka swoje podnosi w błękity,

Tak lekko duchy podnosząca wolne,

Jakby z łąk brała piękne kwiaty polne...

Cóż ty mię smucisz tym pięknym widokiem