Ranny, w kołysce żydowskiej,

W chmurze świszczącego śrutu

Śród dwóch rumaków wiszący,

Kazałem się jako krwawy

Sztandar w ogień gorejący

Nieść... I krzyczał hasło Sawy,

Gdym jak bachur238 z tej wyprawy,

Gdziem niejeden dostał siniec,

Przyjechał na wasz dziedziniec,

Zawsze w tej kołysce siedząc,