Ach! To ona — list mój w ręku.

Sam jej widok za serce mię targa.

Kryje się za altanę i przez cały ciąg sceny zostaje na stronie. Wbiega SALOMEA w bieli, w wianku z rozmarynu, ubrana jak do ślubu.

SALOMEA

Ach, jak od słowików jęku

Kołysze się cały staw...

Jaka woń tych róż i traw!

Jak leci w usta! na czoło!

Ach! ach! jak mi wesoło!

Ach! ach! jak mi wesoło...!