I dwa umarłe księżyce
Śród straszliwego ogrojca;
Dwie główki ścięte po szyje,
Szły prosto, prosto na ojca,
Jakby wiosenne lilije302
Na krwawym zabójcy grobie;
Zda się, ucieszone obie
Tem wielkiem303 egzaltowaniem,
Tym powietrznym mogilnikiem304,
Tą wolnością i lataniem;