Tem żelazem, co w nie tonął,
I z główek wyszedł ognikiem
I palił się na wietrze i płonął
Jako świętych serduszek oferta.
Kto wam to lepiej naczerta,
Nie wiem? Do ojca szły ręki,
Niby żebrać o niebieskie zasiłki;
A ja sądzę, że mogiłki
Prosiły go i trumienki...
Lecz on! Gdy te dziatki ścięte