O domie mówią wyrżniętym,
O krwi, mordach, o płomieniu;
Nareszcie o żony zlężeniu308
I powiciu szczenięcia.
Wtenczas rękę jak do cięcia
Podniósł z miecza obnażony,
I cały wstydem czerwony...
Bo i starość ma wstyd swój dziewiczy
I pudorem309 się różanym maluje,
Gdy kto świętość jej roztajemniczy,