O śpiewanych gdzieś kolędach

I o tych żywota biedach,

Co dopiero przed śmiercią są widne.

Wtem, o panie, na ohydne

Cmentarze i uroczyska,

Pod ciemne lip wężowiska,

Od kurhanów na kurhany...

Wiodąc świateł złotych roje,

Przez miesiąca ołowiany

Blask... sunąc chorągwi tęcze